24h
+48 601 74 39 52

Kiedyś to rozwiązanie było niezwykle popularne, dziś, kto tylko może, raczej przed nim ucieka. Czasem jednak nie ma wyjścia i... musimy zamieszkać z teściami. Brzmi strasznie? Bo i straszne często bywa, zwłaszcza, gdy obie strony, to znaczy młodzi i rodzice, nie chcą wypracować rozsądnych zasad koegzystencji.;) A tych zasad wcale tak wiele nie ma. Wystarczy odrobina dobrej woli wszystkich mieszkańców, by było dobrze.

 

Bardzo często jest tak, że kiedy do rodziców wprowadza się młoda para, czują się oni wciąż "rodzicami". Błąd! Starsze pokolenie musi zrozumieć, że mieszka z dorosłymi ludźmi, którzy właśnie założyli rodzinę i są odpowiedzialni za siebie i za to, co dzieje się wokół nich. Najwięcej problemów w takim rodzinnym układzie mają zazwyczaj synowe - zdarza się bardzo często, że teściowa krytykuje wszystko, co zrobią, od gotowania poczynając, na sprzątaniu kończąc. Nie można zapominać, że młodsza pani domu, choć nie ma może dużego doświadczenia, jest w stanie spokojnie poradzić sobie z domowymi obowiązkami bez ciągłego wtrącania się teściowej. 

 

Kolejną kwestią, która nie jest łatwa dla obu stron, są potencjalne konflikty między młodymi. Rodzice mają tendencję, by natychmiast dorzucić swoje trzy grosze i murem stanąć za swoim synem/córką - a tymczasem w takej sytuacji jego/jej druga połowa nie ma obok siebie nikogo, kto okazałby jej swoje wsparcie i czuje się zwyczajnie nieswojo. Drogi teściu/droga teściowo: pamiętajcie, że każda ingerencja w małżeński konflikt młodych z Waszej strony, na pewno nie tylko nie polepszy sytuacji, ale może ją wręcz drastycznie pogorszyć.

 

Rzeczą, o której rodzice powinni absolutnie, bezwzględnie pamiętać, jest prawo do prywatności młodych. Wchodzenie do ich pokoju bez pukania jest niedopuszczalne - a zdarza się nagminnie. Oczywiście, zasada ta obowiązuje również w drugą stronę.

 

 Młodzi często również nie są bez winy. Jeśli mają dzieci, nierzadko zdają się zapominać, że potomstwo to zasadniczo sprawa jego rodziców, a nie otoczenia. Oczywiście, układ w którym dziadkowie, mieszkając z wnukami, chętnie się nimi zajmują, jest idealny i w takiej sytuacji młodzi rodzice powinni być baaardzo szczęśliwi, bo to prawie tak, jakby wygrali na loterii.;) Natomiast absolutnie nie można do zagadnienia podchodzić roszczeniowo, na zasadzie "skoro my wychodzimy z domu, to logiczne, że dziećmi zajmują się dziadkowie". Po pierwsze - mogą oni nie mieć na to siły, po drugie - ochoty, po trzecie - mogą mieć zupełnie inne plany. Trzeba to uszanować.

 

Kolejna sprawa - oczekiwanie od rodziców, że ugotują nam obiad, wypiorą rzeczy, posprzątają za nas... kiepsko świadczy o naszej dojrzałości. Dlatego dogadajmy się w tej kwesti - dobrze jest, gdy i młodzi, i starsi, biorą na siebie ciężar utrzymania domu w ładzie solidarnie.

 

Opisane problemy to oczywiście wierzchołek góry lodowej - ale mamy nadzieję, że Wy ich unikniecie!;)

Jakiś czas temu pisaliśmy o tym, co trzeba koniecznie wiedzieć, by ustrzec się kłopotów przy kupnie mieszkania. Teraz odwrócimy sytuację. Najczęściej jest tak, że zanim kupimy nowe, musimy sprzedać stare. Jak to zrobić, by jak najwięcej zarobić, a jednocześnie uniknąć problemów z formalnościami?

 

Przede wszystkim musimy pamiętać o swoistym konflikcie konflikcie interesów - nam zależy na tym, by jak najkorzystniej sprzedać nasze dotychczasowe lokum i uzyskać za nie jak największą cenę, kupującym przeciwnie - zrobią wszystko, by tę cenę jak najbardziej obniżyć. Negocjacje na tym polu z pewnością nie należą do łatwych, dlatego jeśli nie czujemy się pewni w tym temacie, warto wynająć pośrednika. Oczywiście, w takim przypadku musimy liczyć się z dodatkowymi kosztami - ale jeśli możemy je ponieść, zdecydowanie warto: pośrednik wykona za nas większość pracy.

 

Wiele osób sprzedających swoje dotychczasowe mieszkanie wpada w typową pułapkę - z uczuciem rozrzewnienia spogląda na wszystkie kąty i ma wrażenie, że urządzone według własnego pomysł mieszkanie jest tak perfekcyjne, stylowe, świetnie wymyślone, że w pięć minut znajdzie się osoba, która zechce to cudo kupić. Nader często zapominamy o tym, że na świecie istnieje mnóstwo gustów i guścików i te bordowe ściany w salonie, z których tak byliśmy dumni, mogą się komuś zwyczajnie nie podobać i być pierwszą rzeczą do zmiany. A zmiany kosztują, o czym kupujący z pewnością nie omieszka wspomnieć, negocjując cenę mieszkania.

 

W dodatku, na rynku nieruchomości obecnie wciąż trwa okres chwilowego przestoju - musimy liczyć się z tym, że zanim znajdziemy kupca na nasze M, minie trochę czasu.

 

Pierwsza rzecz, którą musimy zrobić przed radosnym obwieszczeniem światu, że sprzedajemy swoją nieruchomość, to oszacowanie jej wartości. W tym celu możemy skorzystać z usług doświadczonego rzeczoznawcy, bądź też przeanalizować ceny ofertowe podobnych lokali w swoim mieście razem z pośrednikiem. W tym ostatnim przypadku należy jednak pamiętać, że ceny ofertowe to jedno, a realia to drugie - często są one tak wygórowane, że nieruchomości, których dotyczą, nie mają zbyt wielkich szans na sprzedaż. A zawyżenie ceny sprzedawanego mieszkania znacząco przedłuża, albo wręcz uniemożliwia proces jego sprzedaży. Oczywiście, niezbyt duży margines "na wyrost" można zostawić, ponieważ jako Polacy jesteśmy narodem wręcz zakochanym w targowaniu się i z góry wiadomo, że potencjalny kupiec będzie robił wszystko, by obniżyć cenę wyjściową. Jeśli się na to zgodzisz, na pewno będzie uszczęśliwiony.

 

Zanim sfotografujesz wszystkie kąty i dodasz ogłoszenie, bądź poprosisz o to pośrednika, zadbaj o wizualną stronę całości. By szybko i bezproblemowo sprzedać mieszkanie, musisz na chwilę wyobrazić sobie, że jesteś klientem, który patrzy na nie pierwszy raz. Znajdź te rzeczy, które przeszkadzają Ci najbardziej i od nich zacznij wszelkie korekty. Większość z nich uda się zrobić naprawdę małym nakładem finansowym, a włożony w to wysiłek zostanie wynagrodzony szybszą sprzedaża nieruchomości. Oprócz niezbędnych napraw i poprawek, przyda się także usunięcie z mieszkania wszelkich rzeczy, które je tylko niepotrzebnie zagracają - to zdecydowanie poprawi estetykę otoczenia. To, o czym często zapominamy, a co również jest ważne, to zadbanie o zapach mieszkania przed wizytą potencjalnych kupujących. Wywietrzmy je porządnie, wynieśmy śmieci, zamontujmy urządzenie emitujące delikatny, przyjemny aromat - to on robi pierwsze wrażenie!

 

Kolejnym elementem, ktory można wykorzystać w swojej strategii, to postaranie się o to, by mieszkanie było pokazywane zainteresowanym w ciągu dnia, szczególnie, gdy jest słoneczne. Sztuczne światło niestety nie tworzy tak przyjemnego klimatu.

 

Pubilkując swoje ogłoszenie, wykorzystaj jak najwięcej środków masowego przekazu - nie ograniczaj się tylko do jednego portalu, umieść anons także w prasie. I oczywiście nie zapomnij poinformować znajomych. Być może znają oni kogoś, kto zna kogoś, kto szuka mieszkania?;) 

 

I na koniec - jeszcze jedna sprawa. Zadbaj o to, aby jeszcze przed opublikowaniem oferty, uregulować stan prawny nieruchomości. Kupujący zwracają na to baczną uwagę, bardzo często rezygnują z oferty, gdy sprawy formalne wciąż są "w toku". Szkoda byłoby stracić klientów przez nasze niedopatrzenie, czy niefrasobliwość w tym temacie.

 

A zatem... do dzieła!;) 

Jesteście razem już jakiś czas. Mieszkacie w tym samym mieście - albo dzieli Was trochę kilometrów. Każda randka to święto, a gdy musicie się rozejść i pójść każde w swoją stronę, do swojego lokum, jesteście zwyczajnie nieszczęśliwi. Coraz częściej w Waszych głowach pojawia się myśl "a może by tak zamieszkać razem?" Myśl to piękna i z pewnością warta realizacji - ale zanim obrócicie ją w czyn, przeczytajcie nasze rady, jak podejść do tematu wspólnego zamieszkania, by dla obu stron było ono satysfakcjonujące i byście tego kroku zwyczajnie nie żałowali.

 

Niezależnie od tego, czy para chce wynająć/kupić wspólnie mieszkanie, czy też jedna z osób przeprowadza się do dotychczasowego lokum swojej drugiej połowy, warto pamiętać o tym, że od momentu zamknięcia drzwi za ekipą przeprowadzkową, mieszkacie razem. A to oznacza, że wspólnie podejmujecie decyzje - na przykład te dotyczące wystroju i sposobu urządzenia mieszkania. Trudno sobie wyobrazić, by chłopak, który przenosi się do swojej dziewczyny, z radością przyjął fakt, że mieszka wśród ścian w każdym możliwym odcieniu różu, potyka się o niezliczone ilości poduch i poduszeczek, patrzy na słodziutkie firanki i firaneczki... Nie można też oczekiwać od przeprowadzającej się do chłopaka dziewczyny, że z dzikim entuzjazmem odniesie się do wiszących tu i ówdzie nie do końca cenzuralnych plakatów i porozstawianych wszędzie sprzętów typu ławeczka do brzuszków, rowerek, ciężarki, energetyki i Bóg wie, co jeszcze. Spróbujcie urządzić swoje cztery kąty tak, by obie strony czuły się komfortowo i jak u siebie.

 

Kolejna ważna rzecz - podejście do tematu sprzątania... Możecie wierzyć, lub nie, ale nierozstrzygnięte kwestie porządkowe przyczyniły się do rozpadu wielu pozornie świetnie dobranych par. Związek osoby o baaardzo luźnym podejściu do zagadnienia czystości w domu z rasowym pedantem, z pewnością nie będzie należał do łatwych. Warto od początku ustalić jasne zasady; kiedy sprzątamy, co nam przeszkadza bezwzględnie, a co jesteśmy w stanie tolerować. Doświadczenie uczy, że tym, co najczęściej przeszkadza panom, jest wyeksponowana w każdym zakątku mieszkania mnogość damskich kosmetyków i fatałaszków. Panie z kolei zazwyczaj narzekają na zostawiane na blatach puszki po piwku, brudną bieliznę na podłodze koło łóżka i oczywiście słynne już zapominanie o opuszczaniu deski w toalecie. Załóżcie od początku, że ilość babskich gadżetów we wspólnej przestrzeni zostanie ograniczona do minimum, za to puste butelki i puszki natychmiast będą lądowały w koszu. System "coś za coś" sprawi, że Wasze mieszkanie będzie olśniewać porządkiem.;)

 

Kolejną kwestią, która często prowokuje mniejsze i większe starcia, jest zgranie rytmów dnia jednej i drugiej osoby. Jeśli on jest rannym ptaszkiem, a ona nocnym markiem, albo odwrotnie... łatwo nie będzie.;) Ale jak na wszystko, także i na to są sposoby. Jeden z nich to próba spotkania się "w połowie drogi", czyli założenie, że ranny ptaszek bedzie się kładł nieco później, niż zwykle i nastawi budzik na trochę późniejszą godzinę, a klasyczny nocny marek spróbuje wędrować do łóżka trochę wcześniej i odpowiednio wcześniej wstać. Po kilku tygodniach stosowania tej metody tak się przyzwyczaicie, że będziecie zgrani, jak nigdy dotąd. Druga metoda - w ciągu tygodnia wstajecie wcześnie i śpioch niestety musi pocierpieć, za to w weekendy... chowacie głęboko wszystkie budziki i pozwalacie sobie na błogie lenistwo do przedpołudnia.

 

To tylko kilka rzeczy, które mogą zamienić marzenia o wspólnym mieszkaniu w istny koszmar. Mamy nadzieję, że Wam uda się uniknąć spięć i będziecie bardzo zadowoleni z podjętej decyzji.;)

Przeprowadzenie mebli i książek to mały pikuś w porównaniu z zapakowaniem rzeczy dużo delikatniejszych i bardziej podatnych na uszkodzenia - na przykład kwiatów doniczkowych. Można spotkać je w każdym domu; czasem w liczbie sztuk kilku, czasem w ilościach hurtowych. Jeśli przenosimy stosunkowo nieduże doniczki z małymi kwiatkami, większych trudności nie ma. Natomiast przetransportowanie dużych, wysokich, rozłożystych kwiatów - to dopiero wyzwanie! Tym bardziej, że każde uszkodzenie bardzo mocno wpływa na ich urodę - szkoda byłoby przez nieuwagę i zaniedbanie zniszczyć coś, co pielegnowaliśmy miesiącami, a nawet latami.

 

To, jak zapakujemy nasze cudne roślinki, zależy przede wszystkim od ich wysokości i tego, czy mają jedną łodygę, czy więcej, czy są bardzo rozłożyste, czy nie. Jeśli łodyga jest jedna, wystarczy zamocować do niej sztywny kij. Dodatkowo warto osłonić te miejsca, które według naszej oceny mogę szczególnie łatwo ulec uszkodzeniu. Jeśli nasz kwiatek jest rozłożysty, konieczne będzie solidne zapakowanie. 

 

Zanim zajmiemy się zabezpieczaniem łodyg, musimy wiedzieć, że na dobry początek świetnym pomysłem jest wypełnienie doniczki ziemią - dzięki takiemu obciążeniu, sytuacja, że kwiat się przewróci, jest mało prawdopodobna. Przeprowadzanego kwiatka podlejmy odrobinkę - na tyle, by ziemia była lekko wilgotna, ale nie mokra!

Następnie nasze rośliny możemy umieścić w sporym, pojemnym kartonie i zabezpieczyć je papierem lub gazetami tak, by nie przemieszczały się wewnątrz pudła. Ich liście warto delikatnie owinąć czymś miękkim, na przykład cienkim papierem, by utrzymywać je cały czas w wilgoci. W pudełku należy wyciąć otwory wentylacyjne. Możemy to zrobić już dzień przed przeprowadzką, natomiast pamiętajmy, żeby pudełko zostawić otwarte aż do momentu rozpoczęcia wywożenia wszystkich rzeczy. W ostatnim momencie zamknijmy je i zaklejmy, pamiętając, by od razu po przyjeździe na miejsce wyjąć z niego nasze skarby. Bardzo ważne! Podpiszmy pudełko, zanim zjawi się ekipa - tak, by było wiadomo, co znajduje się w środku. Dzięki temu kwiatki zostaną potraktowane wyjątkowo ostrożnie i całe i zdrowe dotrą na miejsce. A kiedy już przyjdzie nam je rozpakować, pamiętajmy o bardzo ważnej zasadzie: nie stawiajmy ich w ostrym świetle słonecznym bezpośrednio po wyjęciu z kartonu. Nasłonecznienie należy zwiększać stopniowo - to gwarantuje, że ukochane rośliny nie doznają szoku termicznego.

 

Mamy nadzieję, że dzięki tym kilku radom Wasza kolekcja flory będzie jeszcze długo cieszyć oko.;)

Firma

WEKTOR funkcjonuje na rynku usług przeprowadzkowych od 1997 roku. Naszą misją jest realizować potrzeby klienta i poszeszać ofertę na rynku transportowym. Do profilu naszej działalności należą: przeprowadzki w Szczecinie, transport ciężarowy krajowy i miedzynarodowy (np. do Niemiec, etc.).

Kontakt

Przeprowadzki Szczecin - Transport Szczecin
tel. kom:+48 601 74 39 52