24h
+48 601 74 39 52

Kiedyś to rozwiązanie było niezwykle popularne, dziś, kto tylko może, raczej przed nim ucieka. Czasem jednak nie ma wyjścia i... musimy zamieszkać z teściami. Brzmi strasznie? Bo i straszne często bywa, zwłaszcza, gdy obie strony, to znaczy młodzi i rodzice, nie chcą wypracować rozsądnych zasad koegzystencji.;) A tych zasad wcale tak wiele nie ma. Wystarczy odrobina dobrej woli wszystkich mieszkańców, by było dobrze.

 

Bardzo często jest tak, że kiedy do rodziców wprowadza się młoda para, czują się oni wciąż "rodzicami". Błąd! Starsze pokolenie musi zrozumieć, że mieszka z dorosłymi ludźmi, którzy właśnie założyli rodzinę i są odpowiedzialni za siebie i za to, co dzieje się wokół nich. Najwięcej problemów w takim rodzinnym układzie mają zazwyczaj synowe - zdarza się bardzo często, że teściowa krytykuje wszystko, co zrobią, od gotowania poczynając, na sprzątaniu kończąc. Nie można zapominać, że młodsza pani domu, choć nie ma może dużego doświadczenia, jest w stanie spokojnie poradzić sobie z domowymi obowiązkami bez ciągłego wtrącania się teściowej. 

 

Kolejną kwestią, która nie jest łatwa dla obu stron, są potencjalne konflikty między młodymi. Rodzice mają tendencję, by natychmiast dorzucić swoje trzy grosze i murem stanąć za swoim synem/córką - a tymczasem w takej sytuacji jego/jej druga połowa nie ma obok siebie nikogo, kto okazałby jej swoje wsparcie i czuje się zwyczajnie nieswojo. Drogi teściu/droga teściowo: pamiętajcie, że każda ingerencja w małżeński konflikt młodych z Waszej strony, na pewno nie tylko nie polepszy sytuacji, ale może ją wręcz drastycznie pogorszyć.

 

Rzeczą, o której rodzice powinni absolutnie, bezwzględnie pamiętać, jest prawo do prywatności młodych. Wchodzenie do ich pokoju bez pukania jest niedopuszczalne - a zdarza się nagminnie. Oczywiście, zasada ta obowiązuje również w drugą stronę.

 

 Młodzi często również nie są bez winy. Jeśli mają dzieci, nierzadko zdają się zapominać, że potomstwo to zasadniczo sprawa jego rodziców, a nie otoczenia. Oczywiście, układ w którym dziadkowie, mieszkając z wnukami, chętnie się nimi zajmują, jest idealny i w takiej sytuacji młodzi rodzice powinni być baaardzo szczęśliwi, bo to prawie tak, jakby wygrali na loterii.;) Natomiast absolutnie nie można do zagadnienia podchodzić roszczeniowo, na zasadzie "skoro my wychodzimy z domu, to logiczne, że dziećmi zajmują się dziadkowie". Po pierwsze - mogą oni nie mieć na to siły, po drugie - ochoty, po trzecie - mogą mieć zupełnie inne plany. Trzeba to uszanować.

 

Kolejna sprawa - oczekiwanie od rodziców, że ugotują nam obiad, wypiorą rzeczy, posprzątają za nas... kiepsko świadczy o naszej dojrzałości. Dlatego dogadajmy się w tej kwesti - dobrze jest, gdy i młodzi, i starsi, biorą na siebie ciężar utrzymania domu w ładzie solidarnie.

 

Opisane problemy to oczywiście wierzchołek góry lodowej - ale mamy nadzieję, że Wy ich unikniecie!;)

Jakiś czas temu pisaliśmy o tym, co trzeba koniecznie wiedzieć, by ustrzec się kłopotów przy kupnie mieszkania. Teraz odwrócimy sytuację. Najczęściej jest tak, że zanim kupimy nowe, musimy sprzedać stare. Jak to zrobić, by jak najwięcej zarobić, a jednocześnie uniknąć problemów z formalnościami?

 

Przede wszystkim musimy pamiętać o swoistym konflikcie konflikcie interesów - nam zależy na tym, by jak najkorzystniej sprzedać nasze dotychczasowe lokum i uzyskać za nie jak największą cenę, kupującym przeciwnie - zrobią wszystko, by tę cenę jak najbardziej obniżyć. Negocjacje na tym polu z pewnością nie należą do łatwych, dlatego jeśli nie czujemy się pewni w tym temacie, warto wynająć pośrednika. Oczywiście, w takim przypadku musimy liczyć się z dodatkowymi kosztami - ale jeśli możemy je ponieść, zdecydowanie warto: pośrednik wykona za nas większość pracy.

 

Wiele osób sprzedających swoje dotychczasowe mieszkanie wpada w typową pułapkę - z uczuciem rozrzewnienia spogląda na wszystkie kąty i ma wrażenie, że urządzone według własnego pomysł mieszkanie jest tak perfekcyjne, stylowe, świetnie wymyślone, że w pięć minut znajdzie się osoba, która zechce to cudo kupić. Nader często zapominamy o tym, że na świecie istnieje mnóstwo gustów i guścików i te bordowe ściany w salonie, z których tak byliśmy dumni, mogą się komuś zwyczajnie nie podobać i być pierwszą rzeczą do zmiany. A zmiany kosztują, o czym kupujący z pewnością nie omieszka wspomnieć, negocjując cenę mieszkania.

 

W dodatku, na rynku nieruchomości obecnie wciąż trwa okres chwilowego przestoju - musimy liczyć się z tym, że zanim znajdziemy kupca na nasze M, minie trochę czasu.

 

Pierwsza rzecz, którą musimy zrobić przed radosnym obwieszczeniem światu, że sprzedajemy swoją nieruchomość, to oszacowanie jej wartości. W tym celu możemy skorzystać z usług doświadczonego rzeczoznawcy, bądź też przeanalizować ceny ofertowe podobnych lokali w swoim mieście razem z pośrednikiem. W tym ostatnim przypadku należy jednak pamiętać, że ceny ofertowe to jedno, a realia to drugie - często są one tak wygórowane, że nieruchomości, których dotyczą, nie mają zbyt wielkich szans na sprzedaż. A zawyżenie ceny sprzedawanego mieszkania znacząco przedłuża, albo wręcz uniemożliwia proces jego sprzedaży. Oczywiście, niezbyt duży margines "na wyrost" można zostawić, ponieważ jako Polacy jesteśmy narodem wręcz zakochanym w targowaniu się i z góry wiadomo, że potencjalny kupiec będzie robił wszystko, by obniżyć cenę wyjściową. Jeśli się na to zgodzisz, na pewno będzie uszczęśliwiony.

 

Zanim sfotografujesz wszystkie kąty i dodasz ogłoszenie, bądź poprosisz o to pośrednika, zadbaj o wizualną stronę całości. By szybko i bezproblemowo sprzedać mieszkanie, musisz na chwilę wyobrazić sobie, że jesteś klientem, który patrzy na nie pierwszy raz. Znajdź te rzeczy, które przeszkadzają Ci najbardziej i od nich zacznij wszelkie korekty. Większość z nich uda się zrobić naprawdę małym nakładem finansowym, a włożony w to wysiłek zostanie wynagrodzony szybszą sprzedaża nieruchomości. Oprócz niezbędnych napraw i poprawek, przyda się także usunięcie z mieszkania wszelkich rzeczy, które je tylko niepotrzebnie zagracają - to zdecydowanie poprawi estetykę otoczenia. To, o czym często zapominamy, a co również jest ważne, to zadbanie o zapach mieszkania przed wizytą potencjalnych kupujących. Wywietrzmy je porządnie, wynieśmy śmieci, zamontujmy urządzenie emitujące delikatny, przyjemny aromat - to on robi pierwsze wrażenie!

 

Kolejnym elementem, ktory można wykorzystać w swojej strategii, to postaranie się o to, by mieszkanie było pokazywane zainteresowanym w ciągu dnia, szczególnie, gdy jest słoneczne. Sztuczne światło niestety nie tworzy tak przyjemnego klimatu.

 

Pubilkując swoje ogłoszenie, wykorzystaj jak najwięcej środków masowego przekazu - nie ograniczaj się tylko do jednego portalu, umieść anons także w prasie. I oczywiście nie zapomnij poinformować znajomych. Być może znają oni kogoś, kto zna kogoś, kto szuka mieszkania?;) 

 

I na koniec - jeszcze jedna sprawa. Zadbaj o to, aby jeszcze przed opublikowaniem oferty, uregulować stan prawny nieruchomości. Kupujący zwracają na to baczną uwagę, bardzo często rezygnują z oferty, gdy sprawy formalne wciąż są "w toku". Szkoda byłoby stracić klientów przez nasze niedopatrzenie, czy niefrasobliwość w tym temacie.

 

A zatem... do dzieła!;) 

Jesteście razem już jakiś czas. Mieszkacie w tym samym mieście - albo dzieli Was trochę kilometrów. Każda randka to święto, a gdy musicie się rozejść i pójść każde w swoją stronę, do swojego lokum, jesteście zwyczajnie nieszczęśliwi. Coraz częściej w Waszych głowach pojawia się myśl "a może by tak zamieszkać razem?" Myśl to piękna i z pewnością warta realizacji - ale zanim obrócicie ją w czyn, przeczytajcie nasze rady, jak podejść do tematu wspólnego zamieszkania, by dla obu stron było ono satysfakcjonujące i byście tego kroku zwyczajnie nie żałowali.

 

Niezależnie od tego, czy para chce wynająć/kupić wspólnie mieszkanie, czy też jedna z osób przeprowadza się do dotychczasowego lokum swojej drugiej połowy, warto pamiętać o tym, że od momentu zamknięcia drzwi za ekipą przeprowadzkową, mieszkacie razem. A to oznacza, że wspólnie podejmujecie decyzje - na przykład te dotyczące wystroju i sposobu urządzenia mieszkania. Trudno sobie wyobrazić, by chłopak, który przenosi się do swojej dziewczyny, z radością przyjął fakt, że mieszka wśród ścian w każdym możliwym odcieniu różu, potyka się o niezliczone ilości poduch i poduszeczek, patrzy na słodziutkie firanki i firaneczki... Nie można też oczekiwać od przeprowadzającej się do chłopaka dziewczyny, że z dzikim entuzjazmem odniesie się do wiszących tu i ówdzie nie do końca cenzuralnych plakatów i porozstawianych wszędzie sprzętów typu ławeczka do brzuszków, rowerek, ciężarki, energetyki i Bóg wie, co jeszcze. Spróbujcie urządzić swoje cztery kąty tak, by obie strony czuły się komfortowo i jak u siebie.

 

Kolejna ważna rzecz - podejście do tematu sprzątania... Możecie wierzyć, lub nie, ale nierozstrzygnięte kwestie porządkowe przyczyniły się do rozpadu wielu pozornie świetnie dobranych par. Związek osoby o baaardzo luźnym podejściu do zagadnienia czystości w domu z rasowym pedantem, z pewnością nie będzie należał do łatwych. Warto od początku ustalić jasne zasady; kiedy sprzątamy, co nam przeszkadza bezwzględnie, a co jesteśmy w stanie tolerować. Doświadczenie uczy, że tym, co najczęściej przeszkadza panom, jest wyeksponowana w każdym zakątku mieszkania mnogość damskich kosmetyków i fatałaszków. Panie z kolei zazwyczaj narzekają na zostawiane na blatach puszki po piwku, brudną bieliznę na podłodze koło łóżka i oczywiście słynne już zapominanie o opuszczaniu deski w toalecie. Załóżcie od początku, że ilość babskich gadżetów we wspólnej przestrzeni zostanie ograniczona do minimum, za to puste butelki i puszki natychmiast będą lądowały w koszu. System "coś za coś" sprawi, że Wasze mieszkanie będzie olśniewać porządkiem.;)

 

Kolejną kwestią, która często prowokuje mniejsze i większe starcia, jest zgranie rytmów dnia jednej i drugiej osoby. Jeśli on jest rannym ptaszkiem, a ona nocnym markiem, albo odwrotnie... łatwo nie będzie.;) Ale jak na wszystko, także i na to są sposoby. Jeden z nich to próba spotkania się "w połowie drogi", czyli założenie, że ranny ptaszek bedzie się kładł nieco później, niż zwykle i nastawi budzik na trochę późniejszą godzinę, a klasyczny nocny marek spróbuje wędrować do łóżka trochę wcześniej i odpowiednio wcześniej wstać. Po kilku tygodniach stosowania tej metody tak się przyzwyczaicie, że będziecie zgrani, jak nigdy dotąd. Druga metoda - w ciągu tygodnia wstajecie wcześnie i śpioch niestety musi pocierpieć, za to w weekendy... chowacie głęboko wszystkie budziki i pozwalacie sobie na błogie lenistwo do przedpołudnia.

 

To tylko kilka rzeczy, które mogą zamienić marzenia o wspólnym mieszkaniu w istny koszmar. Mamy nadzieję, że Wam uda się uniknąć spięć i będziecie bardzo zadowoleni z podjętej decyzji.;)

Przeprowadzenie mebli i książek to mały pikuś w porównaniu z zapakowaniem rzeczy dużo delikatniejszych i bardziej podatnych na uszkodzenia - na przykład kwiatów doniczkowych. Można spotkać je w każdym domu; czasem w liczbie sztuk kilku, czasem w ilościach hurtowych. Jeśli przenosimy stosunkowo nieduże doniczki z małymi kwiatkami, większych trudności nie ma. Natomiast przetransportowanie dużych, wysokich, rozłożystych kwiatów - to dopiero wyzwanie! Tym bardziej, że każde uszkodzenie bardzo mocno wpływa na ich urodę - szkoda byłoby przez nieuwagę i zaniedbanie zniszczyć coś, co pielegnowaliśmy miesiącami, a nawet latami.

 

To, jak zapakujemy nasze cudne roślinki, zależy przede wszystkim od ich wysokości i tego, czy mają jedną łodygę, czy więcej, czy są bardzo rozłożyste, czy nie. Jeśli łodyga jest jedna, wystarczy zamocować do niej sztywny kij. Dodatkowo warto osłonić te miejsca, które według naszej oceny mogę szczególnie łatwo ulec uszkodzeniu. Jeśli nasz kwiatek jest rozłożysty, konieczne będzie solidne zapakowanie. 

 

Zanim zajmiemy się zabezpieczaniem łodyg, musimy wiedzieć, że na dobry początek świetnym pomysłem jest wypełnienie doniczki ziemią - dzięki takiemu obciążeniu, sytuacja, że kwiat się przewróci, jest mało prawdopodobna. Przeprowadzanego kwiatka podlejmy odrobinkę - na tyle, by ziemia była lekko wilgotna, ale nie mokra!

Następnie nasze rośliny możemy umieścić w sporym, pojemnym kartonie i zabezpieczyć je papierem lub gazetami tak, by nie przemieszczały się wewnątrz pudła. Ich liście warto delikatnie owinąć czymś miękkim, na przykład cienkim papierem, by utrzymywać je cały czas w wilgoci. W pudełku należy wyciąć otwory wentylacyjne. Możemy to zrobić już dzień przed przeprowadzką, natomiast pamiętajmy, żeby pudełko zostawić otwarte aż do momentu rozpoczęcia wywożenia wszystkich rzeczy. W ostatnim momencie zamknijmy je i zaklejmy, pamiętając, by od razu po przyjeździe na miejsce wyjąć z niego nasze skarby. Bardzo ważne! Podpiszmy pudełko, zanim zjawi się ekipa - tak, by było wiadomo, co znajduje się w środku. Dzięki temu kwiatki zostaną potraktowane wyjątkowo ostrożnie i całe i zdrowe dotrą na miejsce. A kiedy już przyjdzie nam je rozpakować, pamiętajmy o bardzo ważnej zasadzie: nie stawiajmy ich w ostrym świetle słonecznym bezpośrednio po wyjęciu z kartonu. Nasłonecznienie należy zwiększać stopniowo - to gwarantuje, że ukochane rośliny nie doznają szoku termicznego.

 

Mamy nadzieję, że dzięki tym kilku radom Wasza kolekcja flory będzie jeszcze długo cieszyć oko.;)

Znacie to powiedzenie, że starych drzew się nie przesadza? No właśnie... Niestety, czasami trzeba. Dzieje się tak najczęściej wtedy, kiedy nasi rodzice zaczynają poważnie chorować, a odległość między nami a nimi jest tak duża, że niemożliwe byłoby sprawne zorganizowanie systematycznej opieki. Prędzej, czy później, zapada decyzja: trzeba ich przeprowadzić tak, by byli jak najbliżej nas. Albo wręcz do nas. I tu pojawia się kłopot. O ile dla młodszych osób przeprowadzka jest czymś naturalnym, bo w większości doświadczyły jej co najmniej kilka razy, o tyle starsze osoby wychowywały się w zupełnie innych czasach i przyzwyczajone są do mieszkania w tym samym miejscu od urodzenia, uważają taką sytuację za zupełnie naturalną i przeważnie nie mają ochoty nic zmieniać.

 

Dodatkowym utrudnieniem jest to, że kiedyś relacje sąsiedzkie wyglądały zupełnie inaczej: my przeważnie ledwo kojarzymy twarze mieszkańców naszego osiedla, a tymczasem nasi rodzice z każdą panią Krysią, Stasią i panem Zdzisiem codziennie rozmawiają dobre pół godzinki. Mają swoje ulubione miejsca, w których robią zakupy i często tę samą od dwudziestu lat fryzjerkę, która doskonale zna ich upodobania. Nam może się wydawać, że to są drobiazgi, ale dla nich odcięcie od tego wszystkiego jest bardzo trudne. Musimy wiedzieć, że namówienie ich do przeprowadzki i zorganizowanie jej może się okazać nie lada wyzwaniem - ale w dłuższej perspektywie jest to często jedyne wyjście.

 

Przede wszystkim starszą osobę należy przygotować na zmiany, nie planować nic na "zaraz". Dać jej czas na oswojenie się z nową sytuacją. Dobrze by było, gdyby jeszcze przed przeprowadzką stworzyć jej możliwość poznania nowego miejsca - to pozwoli choć odrobinę zminimalizować lęk przed nieznanym.

 

Spróbujmy też w miarę sprytnie zorganizować przeprowadzkę: tak, by nie odsuwać seniora od przygotowań tak zupełnie, ale też planując wszystko w taki sposób, żeby nie musiał patrzeć na pakowanie dobytku całego życia w kartony - to może być dla niego bardzo trudne emocjonalnie. W nowym miejscu postarajmy się jak najwierniej odtworzyć układ mebli i wszelkich drobiazgów, które przenieśliśmy ze starego lokum: na pewno zostanie to docenione przez bliską nam osobę. Żeby to się udało, warto zrobić zdjęcia wnętrz mieszkania rodziców jeszcze przed rozpoczęciem pakowania. Będzie nam łatwiej skopiować całość.

 

Kiedy już dotrzemy na miejsce, dajmy starszej osobie czas na zaaklimatyzowanie się. A potem zaprośmy do niej tę przemiłą panią Basię z drugiego piętra - może to będzie początek nowej, pięknej przyjaźni?

 

Trzymamy kciuki!;)

Przeważnie jest tak, że nasze wyobrażenie o przeprowadzce układa się w następujący ciąg: pakujemy manatki, wynosimy wszystko z opuszczanego przez nas mieszkania, transportujemy kilka, czy kilkaset kilometrów i wnosimy do nowego lokum. Niestety, rzeczywistość często jest inna i wymaga odrobiny talentu logistycznego.;) Z sytuacją taka mamy do czynienia wówczas, gdy między wyprowadzką a "wprowadzką" jest spora przestrzeń czasowa, bo trzeba wyprowadzić się na gwałt, a możliwość wprowadzenia się rysuje się dość daleko na horyzoncie. Jest tak wtedy, gdy na przykład opóźnia się budowa naszego M, deweloper jeszcze nie wręczył nam kluczy do mieszkania, albo sprzedaliśmy swoje mieszkanie, a wciąż jeszcze nie udało się nam znaleźć nowego.

 

Bez względu na to, jaka jest przyczyna zaistnienia luki czasowej, koniecznie trzeba ją czymś wypełnić, tzn. zrobić coś zarówno z naszym dobytkiem, jak i ze sobą. I tutaj zdecydowanie łatwiej jest poradzić sobie z tą drugą kwestią - instytucja hotelu może stać się dla nas prawdziwym błogosławieństwem, podobnie jak wynajęcie pokoju lub mieszkania, gdy zaistnieje potrzeba ulokowania się gdzieś na dłuższy czas. Zdecydowanie gorzej przedstawia się sprawa naszego dobytku. Nie bardzo można zabrać go ze sobą, zostawić w starym miejscu również nie ma jak, a instytucja znajomego, choć często bywa pomocna, w tym przypadku nie na wiele się zda - przecież nie władujemy mu do mieszkania swoich mebli i setek drobiazgów, niczym sobie na to nie zasłużył.;)

 

Jeśli musimy gdzieś przechować nasze skarby, dobrym pomysłem jest skorzystanie z usług firmy przeprowadzkowej, która ma swoje magazyny. Taka firma z pewnością przystanie na to, by odebrać od nas nasze rzeczy, przewieźć do siebie do magazynu i przechować na jakiś czas. Oczywiście, będzie to usługa płatna dodatkowo, ale zdecydowanie rozwiąże nasz problem. Tym bardziej, że niczym nie ryzykujemy: przechowywanie rzeczy w taki sposób jest całkowicie bezpieczne, bo firmy przeprowadzkowe gwarantują ochronę majątku i sytuacje, w których coś ginie, bądź zostaje zniszczone, właściwie nie istnieją.

 

O tym, gdzie przechowamy nasze rzeczy, warto wiedzieć już na etapie ich pakowania. Postarajmy się wykonywać tę czynność w taki sposób, by kartony można było ustawiać jeden na drugim. Firmy przeprowadzkowe, wyliczając opłatę za przechowanie, biorą pod uwagę wielkość zajętej powierzchni - dobrze mieć to na uwadze i zaoszczędzić trochę miejsca.

 

Istotne jest również to, co polecamy przy każdej przeprowadzce, a przy tego typu sytuacjach jest szczególnie ważne: pamiętajmy o tym, by podpisywać kartony. Jeśli przeprowadzamy nasz dobytek z miejsca na miejsce, zazwyczaj pamiętamy, w którym kartonie jest szkło, w którym elektronika etc. i na które kartony trzeba szczególnie uważać. Tutaj, jeśli przestrzeń czasowa będzie dość spora, na pewno będziemy mieli problem z odtworzeniem orientacyjnej zawartości kartonów podczas wprowadzania się do nowego lokum. Tak więc... flamastry w dłoń!;) I udanej przeprowadzki.;)

 

 

Za oknami słońce, wakacje nadchodzą wielkimi krokami, a większość z nas z błogością oczekuje na letni urlop. Statystyki są jednak nieubłagane - najwięcej włamań notuje się właśnie latem. Warto więc przed nadchodzącym wypoczynkiem zabezpieczyć swoje mieszkanie. Producenci drzwi, alarmów, zamków itp. oraz wszelkiej maści firmy ochroniarskie dysponują coraz szerszą ofertą. Trzeba jednak wiedzieć, jak z niej rozsądnie korzystać.

 

Koszty, które będziemy musieli ponieść, wahają się od kilkuset złotych za najprostsze rozwiązania do kilkunastu tysięcy za kompletny, wielofunkcyjny system chroniący przed złodziejami. Faktem jest, że profesjonalny włamywacz, dysponujący odpowiednim sprzętem, jest w stanie obejść właściwie każde zabezpieczenie. Sforsowanie tzw. drzwi antywłamaniowych zajmie mu dosłownie kilka minut, a wyłączenie systemu domu inteligentnego - około minuty. W dodatku wszystko zrobi w taki sposób, ze żaden sąsiad nie będzie miał szansy czegokolwiek usłyszeć. Pocieszające jest to, że tego typu profesjonaliści bardzo rzadko próbują dostać się do zwykłych domów i mieszkań. Zdecydowana większość zgłaszanych policji rabunków to dzieło intruzów próbujących wybić szybę, wyważyć drzwi, rozwiercić zamki etc. - a przed tym zabezpieczyć się jest stosunkowo łatwo.

 

Obecnie wielką popularnością cieszą się bardzo skomplikowane systemy elektroniczne - jednak trzeba mieć świadomość, że są jednocześnie najłatwiejsze do pokonania. Oczywiście nie znaczy to, że należy poprzestać wyłącznie na tradycyjnych formach ochrony budynku, natomiast na pewno powinno nas to skłonić do dokładnego prześwietlenia gwarancji, którą na system daje firma i przedyskutowania tejże z naszym agentem ubezpieczeniowym - co prawda każde towarzystwo ubezpieczeniowo obowiązkowo musi uwzględnić to, że dom jest pod ochroną, natomiast rzeczoznawcy pracujący dla niego mają ogromną wiedzę na temat tego, jak w praktyce działa dany system. Warto z tej wiedzy skorzystać.

 

Pamiętajmy też, by samemu nie stać się ofiarą wybranego przez siebie systemu - zaawansowane czujki mogą narobić sporo kłopotu, jeśli na przykład mieszkamy z psem lub kotem, który lubuje się w nocnych spacerach po ogrodzie. Z kolei aktywna nocą ochrona wnętrza domu może sprawić, że uciążliwymi konsekwencjami będzie się kończyć byle wycieczka z sypialni do toalety położonej na innym piętrze domu.

 

Z tradycyjnych rozwiązań sporą popularnością cieszą się kraty w oknach, natomiast wciąż mają one więcej wad, niż zalet. Przede wszystkim pochłaniają sporą część światła dziennego i skutecznie uniemożliwiają ewakuację w razie pożaru. A stopień ochrony jest bardzo wątpliwy - wystarczy, że złodziej schłodzi kraty sprężonym ciekłym azotem i uderzy w nie na przykład młotkiem - a krata natychmiast pęknie. Zamiast krat, producenci proponują grube szyby, klejone wraz z warstwami folii, bardzo trudne do zbicia, wyposażone w dodatkowe elementy antywłamaniowe i klamki zamykane na kluczyk.

 

Wymienić na nowe można również zamki - zamiast typowych zamków z ząbkowanym kluczem producenci proponują skomplikowane mechanizmy zapadkowe i z wieloma zastawkami. Dla kogoś, kto nie ma oryginalnego klucza, otworzenie takiego zamka będzie bardzo trudne. Przy określeniu jakości zamka, pomocna będzie klasyfikacja alfabetyczna: te atestowane podzielone są na klasy A, B i C. Im wyższa klasa, tym lepsza. Pamiętajmy też, że nawet najwyższej jakości zamki zdadzą się na nic, jeśli nasze drzwi nie są wystarczająco solidne; złodziej, zamiast bawić się w otwieranie zamka, po prostu wyważy całość.

 

To tylko część z dostępnych zabezpieczeń. Niezależnie od nich warto pamiętać, że nie ma lepszego sposobu na złodzieja, niż dobry, czujny sąsiad. A artykuł o utrzymywaniu serdecznych relacji z sąsiadami znajdziecie w archiwum naszego bloga.;)

W rankingu najważniejszych przyczyn, dla których się przeprowadzamy, zmiana pracy jest na jednej z pierwszych pozycji. Często migrujemy do miejsc, w których o dobrą (albo jakąkolwiek) posadę jest zwyczajnie łatwiej. Nie jest to na pewno prosta decyzja - zazwyczaj mamy poczucie, że taka przeprowadzka to przykra konieczność podyktowana niezbyt dobrymi warunkami na rynku pracy. A w takim ujęciu trudno się z nią pogodzić, albo wręcz uznać ją za swoją życiową szansę. Tym bardziej, że przeważnie jesteśmy bardzo przywiązani do miejsca, które opuszczamy; mimo, że nie daje nam ono zbyt wielu perspektyw.

 

Przed podjęciem decyzji o zmianie miejsca zamieszkania, zastanówmy się, czy na pewno rozważyliśmy wszystkie plusy i minusy takiego rozwiązania. Musimy sobie uświadomić, że absolutnie nikt nie jest w stanie dać nam gwarancji, że w nowym mieście znajdziemy wymarzony etat. Tabelki i statystyki są oczywiście bardzo pomocne, ale ponieważ nie ma w Polsce miejca, w którym 100% mieszkańców miałoby pracę - musimy mieć jakiś plan B. Upewnijmy się, że wyczerpaliśmy już wszystkie możliwości w obrębie naszej aktualnej lokalizacji. Być może ta praca jest, tylko nie potrafimy jej znaleźć? Potraktujmy przeprowadzkę jako wyjście ostateczne i spróbujmy zrobić wszystko, żeby mimo niesprzyjających warunków zatrudnić się w swoim mieście. Być może konieczne będzie przekwalifikowanie się, wyszlifowanie jeszcze jednego języka, albo odbycie dodatkowych szkoleń? Jeśli tak - zdecydujmy się na to. Na pewno wyjdzie to taniej, niż przeprowadzka z jednego miasta do drugiego. A może odważymy się założyć własną firmę? Biorąc pod uwagę to, że na pewno świetnie znamy lokalne uwarunkowania (w końcu mieszkamy tu już od dawna!), wcale nie jest to nierozsądny pomysł. Po prostu spróbujmy! Wiedzmy, że choć zmiana miejsca pobytu może przynieść szereg korzystnych zmian, te same pozytywne efekty przy odrobinie szczęścia i dobrej woli można osiągnąć na miejscu. Poza tym... im łatwiej w danym miejscu o pracę, tym poważniejsi konkurenci na horyzoncie - nie zapominajmy o tym.  Kolejna ważna rzecz - planowana przez nas relokacja jest zazwyczaj drogą wyłącznie w jedną stronę - drogi powrotnej przeważnie po prostu nie ma.

 

A co, jeśli mimo wszystko podjęliśmy już decyzję? W takim przypadku pamiętajmy, że poszukiwania nowej posady zdecydowanie warto rozpocząć jeszcze przed umówieniem firmy transportowej. Śledźmy uważnie ogłoszenia w internecie i wysyłajmy swoje CV, a jeśli zostaniemy zaproszeni na rozmowę kwalifikacyjną - po prostu tam jedźmy. Oczywiście, wiąże się to z pewnymi kosztami, ale w przypadku pozytywnej decyzji rekrutera daje ten komfort, że przeprowadzimy się w momencie, gdy już mamy pewność, że jest po co. To z pewnością pozwoli zaoszczędzić wielu stresów i rozczarowań. Taka życiowa rewolucja, w której jednocześnie zmieniamy i pracę, i dom, z pewnością nie jest łatwa, ale jeśli mamy zdolność szybkiego aklimatyzowania się w nowym otoczeniu, na pewno sobie z tym poradzimy.

 

A wszystkim naszym Czytelnikom życzymy, żeby niezależnie od decyzji, które będą podejmować, mieli zawsze dobrą pracę - i płacę.;)

W rankingu najważniejszych przyczyn, dla których się przeprowadzamy, zmiana pracy jest na jednym z pierwszych miejsc.

Jeśli mieszkamy w bloku i/lub zamierzamy się do niego przeprowadzić, musimy uwzględnić ten fakt w swoich przeprowadzkowych planach. Ponieważ nie jesteśmy sami, o wszelkich czynnościach powodujących hałas musimy uprzedzić sąsiadów - zwłaszcza, jeśli nasza przeprowadzka jest zaplanowana na późniejsze godziny. Szczególnie, że nasi wyczuleni na obcych sąsiedzi mogą wpaść na pomysł, że panowie wychodzący z naszego lokum to wcale nie ekipa przeprowadzkowa, a podszywający się pod nią złodzeje. Jeśli zadzwonią na policję, stracimy cenny czas na wyjaśnienie całej sytuacji.

 

Rzeczy, o których bezwzględnie należy pamiętać, jest kilka. 

Przede wszystkim - jeśli wyprowadzamy się z zamkniętego osiedla lub na takie wprowadzamy, koniecznie musimy załatwić pozwolenie na wjazd samochodu z naszymi rzeczami. Zazwyczaj taką zgodę wydają ochroniarze lub administrator osiedla. Przeważnie uzyskamy pozwolenie od ręki; chyba, że nasza przeprowadzka przypada na okres weekendowy - wtedy istnieje spore ryzyko, że upoważniona do takich czynności osoba przebywa na urlopie. Kiedy już będziemy rozmawiać z kimś decyzyjnym, dowiedzmy się, czy możemy podjechać samochodem bezpośrednio pod klatkę schodową - to bardzo ułatwiłoby załadunek/wyładunek.

 

Kolejna kwestia - nie wszystkie bloki są wyposażone w windę. Jeśli jej nie ma, będziemy zmuszeni wszystko przenieść przez klatkę schodową. W takiej sytuacji warto posprzątać ją przed całą operacją, bo wszelkie przedmioty typu szafy, regały, kwiaty w doniczkach, rowery etc. mogą zwyczajnie przeszkadzać - i nam, i ekipie przeprowadzkowej. Pamiętajmy też o usunięciu wszelkich śladów (czyli m.in. o zamieceniu i umyciu schodów) po swojej przeprowadzce - to, że podczas niej komuś coś się wyleje, wysypie lub zabrudzi, jest więcej niż pewne.

 

Inaczej sprawa wygląda, gdy mamy dostęp do windy. Ideałem by było, gdyby w naszym bloku była winda towarowa - w tym przypadku trzeba się tylko dowiedzieć, czy nie jest zablokowana i do jej odblokowania nie jest potrzebny klucz. Jeśli tak, musimy skontaktować się z administratorem budynku i ubłagać go o pożyczenie klucza na dzień przeprowadzki.;) Musimy pamiętać, że im więcej pracownicy firmy przeprowadzkowej wezmą w ramach jednego kursu, tym mniej czasu będą potrzebowali na całą przeprowadzkę - a to przekłada się bezpośrednio na jej cenę. Problem pojawia się, gdy w budynku jest tylko jedna winda - w takiej sytuacji poinformujmy niezwłocznie sąsiadów, że w tym jednym dniu dostęp do windy może być nieco utrudniony - to z pewnością zostanie miło odebrane i ocali nasze sąsiedzkie relacje.

 

Powodzenia!;)

Firma

WEKTOR funkcjonuje na rynku usług przeprowadzkowych od 1997 roku. Naszą misją jest realizować potrzeby klienta i poszeszać ofertę na rynku transportowym. Do profilu naszej działalności należą: przeprowadzki w Szczecinie, transport ciężarowy krajowy i miedzynarodowy (np. do Niemiec, etc.).

Kontakt

Przeprowadzki Szczecin - Transport Szczecin
tel. kom:+48 601 74 39 52